• Wpisów:66
  • Średnio co: 35 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 18:42
  • Licznik odwiedzin:5 955 / 2358 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
A więc!!!!!!
Live While We're Young dzisiaj oficjalnie zostało puszczone w radiu Brytyjskim!!!
Matkoo!
Jarałam się jak ... Bosz...
Ale chyba wszystkie True Directioner by się jarały...
Sapałam słuchając ich.
haha.
*-*
Ale piosenka jest NIESAMOWITA, BOSKA!!!
Rzekłabym lepsza od WMYB, ale to przez WMYB tak bardzo ich pokochałam, więc nie chcę jej obrażać. ;3

*TUTAJ MACIE LINK DO TELEDYSKU*
O ile go nie usuną.
Ale spoko, o 190 chłopaki mają dodać teledysk na swój kanał na YT. :'


JARAJCIE SIĘ JAK JA, BO JA TU UMIERAM. *_*
Chyba, że już się jarałyście. ;3

LOVEEEEEEEEEEEE!
Kocham tą piosenkę, kocham moment kiedy śpiewa Niall!!! *-* Po prostu ubóstwiam. *_* (1:25)

<3.
  • awatar Gość: Rozumiem twoją radość , bo też się jaram tym teledyskiem i piosenką i to już przez 2 dni . :D Znam piosenkę już na pamięć , teledysk też .. ;D Mam tak samo z WMYB jak ty . ;D Bo od WMYB zaczęłam słuchać chłopców . <3 Kocham całą piosenkę ! Kocham moment kiedy śpiewa Liam ! Kocham te trzy momenty kiedy śpiewa Zayn ! Kocham refren ! Kocham moment kiedy śpiewa Niall ! Kocham te dwa zdania które śpiewa Louis ! :D:D
  • awatar Magdaa.xd: hahahah rozumiem twoją radość ja mam tak samo ;d normalnie płakałam z radości gdy zobaczyłam ten teledysk i usłyszałam piosenką. LWWY <3. nawet nie zliczę ile razy puszczałam ta piosenkę :D Kocham ją <3 a chłopaki naprawdę wypadli świetnie *_*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
A więc ...
Teraz jestem chora, więc postaram się dodać rozdział prędzej niż w weekend.

+ ciągle się przymierzam, żeby dodać zdjęcia Niallera ale jakoś nigdy nie mam czasu. -.-

+ Mi i mojej koleżance ukradziono stronę na FB o mężach. Bosko, nie? -.-


<3
 

 
*miesiąc później*
- Holls!
Usłyszałam za sobą wołanie. Przystanęłam i odwróciłam się.
- Idę za tobą już 15 minut, a ty nie raczysz się odwrócić. - powiedział sarkastycznie Freddie.
- Mam słuchawki w uszach. - mruknęłam.
Podszedł do mnie, poszliśmy dalej.
- Idziesz dzisiaj do Skate Parku? - spytał przerywając ciszę.
- Nie. Abby idzie na USG. Louis nie może z nią iść, ma próbę, nagrywają nową piosenkę, więc ja jako dobra siostra muszę go zastąpić.
- Biedna ty.
- Mhm...
Doszliśmy pod mój dom nie zamieniając ze sobą ani słowa.
- To.. Do zobaczenia jutro w szkole. - powiedział uśmiechając się.
- Tak, cześć. - odpowiedziałam, machnęłam mu i weszłam do domu.
On chwilę postał, spuścił głowę, obrócił się na pięcie i odszedł w swoją stronę.
- Jestem! - krzyknęłam wesoło zatrzaskując za sobą drzwi i rzucając torbę pod ścianę.
- Dobrze. - usłyszałam damski głos z salonu.
Szybko tam poszłam i zobaczyłam Abby na kanapie.
- Gdzie ojciec? - spytałam.
- Został dłużej w szkole, myślałam, że ci mówił.
- Nie...
Abby podniosła się z kanapy i podeszła w moją stronę. Miała już lekko zaokrąglony brzuch. Wyglądała tak dziwnie. Nigdy sobie jej takiej nie wyobrażałam.
- To idziemy? Jest już 14 mamy tylko godzinę, a zanim dojedziemy to minie pół godziny.
Kiwnęłam głową i głęboko westchnęłam.
- Co? Holly, nie chcesz ze mną iść, prawda? - spytała spokojnie patrząc mi w oczy.
Znowu westchnęłam.
- Abby ja naprawdę bym chciała z tobą iść. Ale chłopaki chcą mnie wyciągnąć na deskorolkę... A ja myślałam, że ojciec z tobą pojedzie... Ale jak nie, to ja też mogę...
- Holly, ja cię do niczego nie zmuszam. Ciąża to nie choroba, mogę pójść sama. - powiedziała uśmiechając się.
- Naprawdę? Jesteś pewna? Bo jak się tobie coś stanie...
- Siostra, daj spokój. Idź do chłopaków. Ja już pójdę. Baw się dobrze. - powiedziała radośnie, pocałowała mnie, wzięła torebkę i wyszła.
Ja mega zadowolona w podskokach pobiegłam na górę się ogarnąć. Uczesałam włosy w kitkę, popsikałam się perfumami i zeszłam na dół. Niby cieszyłam się, że nie poszłam z Abbs, ale z drugiej strony wyczuwałam jakieś poczucie winy. Sama nie wiedziałam, dlaczego.
Abby była w ciąży, to było takie dziwne uczucie. Louis się strasznie cieszył, przekonał się do bycia ojcem, był do tego przygotowany, chłopaki go wspierali i pomagali mu. To było takie wzruszające, gdy widziałam, jak on to przeżywa. Uwielbiałam ten jego stan. Nigdy wcześniej takiego go nie widziałam, to było coś innego.
Zadzwoniłam do Freddie'go, że jednak będę i szybko wyszłam z domu.
*2 godziny później*
Tak szczerze mówiąc jazda na desce szła mi całkiem nieźle. Archie i Freddie co prawda mieli czasami ze mnie niezłą polewkę, ale nie taką jak kiedyś.
- Mistrzu! - krzyknął wesoło Archie.
- Tak, to ja. Bijcie brawa, bijcie. - powiedziałam zadowolona przystając na chwilę.
- Na serio, coraz lepiej ci idzie. - powiedział Freddie poklepując mnie po ramieniu.
Wyszczerzyłam zęby i podałam mu deskę.
- Holly!! - usłyszałam znajomy głos.
- Holly, twój tato. - powiedział spokojnie Archie i pokazał w stronę mojego ojca.
Zdziwiona szybko do niego podbiegłam.
Wyglądał na zdenerwowanego, ja czułam się głupio. Miałam być z Abbs, a tymczasem siedziałam w Skate Parku.
- Holly, co ty tu robisz?! Idziemy, szybko! - krzyknął i wziął mnie za nadgarstek.
- Ale co?
- Abby miała wypadek! - wykrzyczał ze łzami w oczach, ja zdurniałam i szybko weszłam do auta.
***
W ciszy dojechaliśmy pod szpital, szybko podbiegliśmy na oddział.
Nie lubiłam szpitali, źle mi się kojarzyły, pewnie przez to, że ostatnio dość często je odwiedzałam.
- Co się stało? - wyszeptałam łkając.
- Wracała z USG... Ktoś uderzył w jej auto. Tylko tyle wiem... - powiedział i zasłonił twarz dłońmi.
- To przeze mnie... Gdybym była tam z nią to by się nie wydarzyło... - chlipnęłam zła na siebie.
Kolejny raz w tym samym szpitalu. To było jak jakiś zły sen. A ja chciałam się wybudzić. Najgorszy dzień mojego życia.
*30 minut później*
Siedzieliśmy pod salą, ja, ojciec, Louis i chłopaki, lekarze byli przy Abby, wyglądała źle, cała poobijana. Marzyłam tylko o tym, żeby jej i dziecku nic się nie stało. Lou był załamany. Płakał. Harry mnie przytulił. Wszyscy byliśmy tym przybici.
*2 godziny później*
Drzwi od sali się otworzyły. Przeszedł przez nie lekarz, uśmiechnął się do nas lekko i podszedł. Wszyscy się zerwaliśmy i oblegliśmy go.
- Co z nią?! - wyrwał się ojciec.
- Żyje. - odpowiedział mężczyzna.
Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą.
- A dziecko? - spytał cicho i nieśmiało Louis.
Doktor spuścił głowę.
- Przykro mi. Nic nie mogliśmy zrobić... - wyszeptał ze współczuciem, poklepał Lou po ramieniu i odszedł.
Louis stał jak zamurowany. Kiedy w końcu to do niego dotarło, załamany kucnął, zasłonił twarz dłońmi i zaczął płakać. Strasznie było mi go żal. Wszyscy byliśmy w szoku. Ojciec zaczął płakać, ale cieszył się, że Abby żyje. Najbardziej żal mi było Louis'a. Tak bardzo cieszył się na to dziecko. Byłby wspaniałym ojcem...

***

Oki! No to tego, jest!
Wreszcie, uf.
Omg.
Haha.
Kocham was!

*PYTAJCIE MNIE, JEŚLI CHCECIE: ask.fm/AniaCzyzowska*

<3.
  • awatar † Nikki †: O boże ! To jest masakryczne i genialne zarazem xD jak mogłaś zabić jej dzicko ?? Biedny Lou , szkoda mi go i Abby. Ogulnie rozdział świetny tylko coś długo ci szło dodawanie go ;) życzę weny . Kocham twojego bloga , wpadnij czasem :)
  • awatar Gość: JAK KURDE MOGŁAŚ ?!?!?! JAK MOGŁAŚ ZABRAĆ DZIECKO LOUIS'OWI I ABBY ?! :O Biedny Louis tak się cieszył ... Abby pewnie też będzie załamana jak się przebudzi ... No ale ... JAK MOGŁAŚ ?! ;( Będę płakać . :< X DD Ale prócz tego rozdział świetny . :)
  • awatar Ness ♥: świetny, biedny Lou i Abbs :C
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przepraszam że nie dodałam rozdziału, ale zrozumcie, szkoła. obiecuję, do niedzieli dodam rozdział na 100 % . Nie bądźcie źli. :>

+ wczoraj były urodziny mojego męża, Niallera! Oh matko, kocham go! Teraz jestem na tablecie, ale jak bede na kompie to dodam zdjęcia naszego irlandczyka

Baju!
<3.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Następny rozdział dodam jutro...
Dzisiaj nie mam weny, wczoraj też nie miałam...
Sorry, zaniedbuję was... :c
Ale postaram się, żeby 35 był długi.
:>
Kochaaaam. x

+ *ZAPYTAJCIE MNIE NA ask.fm/AniaCzyzowska* ;*

<3.
  • awatar Magdaa.xd: kiedy nowy rozdział ? ;>
  • awatar Gość: spoko ale rozdział miał być 10 września a dzięki bogu jest 14 no i już 15 . ;/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Siedzieliśmy w osłupieniu nie wiedząc co powiedzieć. Patrzyliśmy się na siebie pytająco.
- Abby... Jesteś pewna? - spytał niepewnie Louis obejmując ją.
- Tak. Louis, myślisz, że jestem taka głupia? - mruknęła.
- Ale Abbs, od kiedy? - spytałam otrząsając się.
- Zrobiłam test 4 dni temu.
- I? - spytał Zayn.
- A jak myślisz? Przychodzę do was od ginekologa... Jestem w ciąży... - powiedziała ciszej.
Znowu zapanowała cisza.
- Abby to... Cudownie. - powiedziałam.
Uśmiechnęła się lekko i spuściła głowę.
- To moje? - spytał Lou.
- Twoje. Jak mógłbyś myśleć inaczej?
- Ja nie wiem. Abby... Muszę się nad tym zastanowić. - powiedział i odsunął się.
- Ale nad czym? To twoje dziecko. - burknęła.
- Ja... Muszę to wszystko przemyśleć. Jesteśmy za młodzi. Nie wiem, czy to dobry wybór. Dziecko, teraz... Przepraszam. - mruknął i wyszedł z domu trzaskając drzwiami.
Abby miała łzy w oczach. Szybko wstałam i przytuliłam ją.
- Ma rację... - szepnęła.
- Przestań. On po prostu musi ochłonąć. Daj mu czas...
- Będę wujkiem? - wtrącił zadowolony Niall.
- Jeżeli w ogóle urodzę to dziecko. - powiedziała smutno Abbs. - Pójdę już. Trzymajcie się.
Wyszła z domu załamana. Danielle zaraz za nią pobiegła. Chyba chciała ją uspokoić, ostatnio zdążyły się zaprzyjaźnić.
- No? Na co czekacie? Idźcie szukać Louis'a! - warknęłam zwracając się do chłopaków.
- Myślisz, że to coś da? - spytał Zayn.
- Sama powiedziałaś, że musi ochłonąć. - dodał Liam.
- Ej... Holls. Nie przejmuj się. Będzie dobrze... - mruknął loczek chcąc mnie przytulić.
- Tobie łatwo mówić. - warknęłam. - Idę już, cześć. Jak wróci, przemówcie mu do rozumu.
Pocałowałam Hazzę w policzek, machnęłam do reszty i wyszłam.
*następny dzień*
Ojcu oczywiście nic o Abby nie powiedziałam. Powinna była sama mu to powiedzieć. Wyszłam przed dom po gazetę, od tyłu ktoś mnie zaskoczył.
- Freddie! Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że żyjesz! - krzyknęłam i rzuciłam się na niego.
- Ej, ej... Ja też się cieszę. - mruknął szczerząc się.
- Wyleczyli cię już?
- Jeszcze nie do końca.
Kiedy zobaczył, że się zasmuciłam, zaraz dodał:
- Ale już jest lepiej. Będę zdrowy.
Uśmiechnęłam się.
- A co tam u ciebie? Słyszałem, że z tobą też było marnie. Co się stało?
Spuściłam głowę.
- Nie ważne... Już nie ważne...
Głęboko westchnął.
- Mhm. Kiedy się zobaczymy?
- W szkole. Wiesz... Muszę już iść. Muszę coś załatwić... - mruknęłam.
- Pewnie nie powiesz mi, co.
Pokiwałam przecząco głową.
- Ok. Więc do poniedziałku, mistrzu! - powiedział wesoło i pocałował mnie w policzek.
Machnęłam mu na pożegnanie i weszłam do domu. Poszłam na górę, wzięłam komórkę i wybrałam numer do Louis'a. Nie odbierał. Wkurzona zadzwoniłam do Harry'ego.
* Louis się odzywał?
* Nie, właśnie miałem do ciebie dzwonić. Nie wrócił na noc, nie wiemy co się dzieje. - powiedział zdenerwowany Harry.
* Nie wrócił na noc? A co z Abby?
* Nie odzywała się.
* Uhmh... Zaraz u was będę. - powiedziałam szybko i się rozłączyłam.
Pół godziny później już byłam u chłopaków. Siedzieli na kanapie zmartwieni, Harry krążył po salonie w te i we w te. Danielle nie było. Miała jakąś próbę czy coś. Abby też się do niej nie odzywała. Nie wiedzieliśmy, co robić.
- Dobra. To zbieramy się. Idziemy szukać tego idioty. Raz raz! - powiedziałam stanowczo.
Oni wstali i poczłapali do drzwi.
- Tak jak z Niall'em... - mruknął Zayn.
Westchnęłam, Niall popatrzył na Zayn'a spod byka.
- Tak, stary, ty też uciekłeś! - powiedział brunet.
Wyszliśmy z domu, szukaliśmy Louis'a wszędzie. Abby wciąż nie odbierała, Lou też. Zaczęliśmy martwić się coraz bardziej. Poszliśmy do parku i zrezygnowani usiedliśmy na ławce. Nie wszyscy się zmieścili, Zayn kucał obok. Siedzieliśmy ze spuszczonymi głowami, nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Szybko go wyjęłam i na ekranie zobaczyłam numer Abby. Odetchnęłam i odebrałam.
* Dzwoniłaś, coś się stało? - spytała z zadowoleniem w głosie.
* Coś się stało?! Czy coś się stało?! Kobieto, my tu umieramy! Ani ty nie odbierasz, ani Louis, nie wiemy co mamy robić, łazimy, szukamy ciebie, jego, a ty się mnie pytasz, czy coś się stało?! - wykrzyczałam wściekła, chłopaki patrzyli na mnie zdziwieni.
* Ale Louis jest u mnie. - powiedziała spokojnie.
* Jak to jest u ciebie? Jak to?
* No tak... To nasze dziecko. Kochamy się, chcemy je wychować. Razem. - powiedziała zadowolona.
* To cudownie. Ale nie mogłaś zadzwonić?!
* Uwierz mi, mieliśmy inne rzeczy do roboty. - powiedziała i zaśmiała się.
* Dobra, chyba nie chcę wiedzieć. Czekamy na was. Cześć. - powiedziałam i rozłączyłam się.
Opowiedziałam wszystko chłopakom, zaczęli się cieszyć ze szczęścia przyjaciela.
- Więc jednak będę wujkiem. - powiedział Niall wzruszony.
Zaśmialiśmy się i podążyliśmy w stronę domu chłopaków.

***

Jezu.
Jakie to jest tragiczne, ja już nie wiem totalnie o czym mam pisać. xd
Moi drodzy.
Proszę o łagodne opinie haha.
Love u. ^^
<3.
  • awatar Gość: Awww ... *_* Abbs w ciąży . <3 Świetny rozdział .. :) Cieszę się , że jednak Holly jest zdrowa i z Freedie'm coraz lepiej . :D:D Dziękuję za wysłuchanie moich błagań . X DD Czekam na kolejny rozdział . :p Jestem ciekawa co jeszcze wymyślisz . ^^
  • awatar † Nikki †: Nieźle namieszałaś już xD Kocham to opowiadanie i twojego bloga , życzę weny na następny rozdział ;D A i zapraszam do mnie jak chcesz ;)
  • awatar FOR SALE ♡: *wyprzedaż* : ubrania, kosmetyki, dodatki, biżuteria, coś dla Directioners :) zapraszam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Obudziłam się w jakimś pokoju, był cały biały. Do ręki miałam przyczepiony wenflon, a obok łóżka, w którym leżałam, stała kroplówka. Rozglądnęłam się po pomieszczeniu. W tym czasie drzwi otworzyły się i przeszła przez nie Abby trzymając w dłoni kubek z kawą.
- Holly! - krzyknęła, gdy zobaczyła, że otworzyłam oczy i szybko do mnie podbiegła. - Co ty wyprawiasz?! Wszyscy umieraliśmy ze strachu! Nawet nie wiesz, jakie piekło nam urządziłaś.
- Przepraszam...
- Przepraszam tu nie wystarczy. Ojciec bał się, że umrzesz. Wszyscy jesteśmy nie wyspani. Siedzieliśmy u ciebie non stop... Całe dwa dni.
- Dwa dni? Jestem tu już dwa dni? - spytałam z niedowierzaniem w głosie.
Tymczasem do pokoju wszedł ojciec, a za nim Harry. Wyglądali na załamanych. Strasznie mi było wstyd tego, co zrobiłam. To było głupie. Chciałam tylko wiedzieć, co z Freddie'm...
- Dziewczyno, błagam cię... Nie rób mi tego już nigdy więcej! - wykrzyczał do mnie Harry ze łzami w oczach i przytulił się do mnie.
- Holly, dlaczego? - spytał ojciec łapiąc mnie za rękę.
Spuściłam wzrok. Nie miałam ochoty o tym mówić. Ojciec poszedł po lekarkę. Obejrzała mnie i stwierdziła, że wszystko już się unormowało, więc mogłam wrócić do domu jeszcze tego samego dnia. Szybko, ale tym lepiej dla mnie. Chciałam się spotkać z Archie'm.
Przyjechaliśmy samochodem pod dom. Harry był z nami. Czułam, że ojciec się do niego przekonał. Weszliśmy do domu. Poszłam z Harry'm do swojego pokoju, nie czułam się najlepiej. To wszystko już mnie zmęczyło.
- I przez cały czas przy mnie byłeś? - spytałam siedząc na łóżku.
Harry pokiwał głową i usiadł obok mnie.
- Dlaczego to zrobiłaś? - spytał z żalem.
- Bo... Jestem głupia. Nie miałam nikogo... - powiedziałam cicho i spuściłam głowę.
- Miałaś mnie. Zawsze będziesz mieć mnie. - mruknął i przytulił mnie.
Nagle zadzwonił mój telefon, odebrałam i usłyszałam głos Nialler'a.
* Dobrze cię słyszeć. Żywą.
* No martwej to raczej byś mnie nie usłyszał...
* Martwiłem się. Wciąż jesteś dla mnie kimś ważnym, nie przeżyłbym tego. - powiedział.
Uśmiechnęłam się sama do siebie.
* Ty też jesteś dla mnie kimś ważnym. Ale myślałam, że już nie chcesz mnie znać...
* Niech przyjdzie do nas, niech przyjdzie! - usłyszałam Lou w tle.
* Więc, kiedy przyjdziesz? - spytał Niall i zaśmiał się.
* Postaram się jutro.
* Mamy coś dla ciebie. - powiedział podejrzanie Niall. - Kochamy cię, Holly! - krzyknęli wszyscy na raz.
Zaśmiałam się.
* Do jutra. - powiedziałam i rozłączyłam się.
Harry popatrzył mi w oczy.
- Co? - burknęłam.
- Kocham cię. - szepnął i pocałował mnie. - Jesteś moją wariatką.
- Haha, nie przeginaj. - mruknęłam i również go pocałowałam.
Siedzieliśmy w pokoju i rozmawialiśmy. Dochodziła 22.
- Nie jesteś zazdrosny? - spytałam.
- O co?
- O Niall'a.
- Przecież wiem, że między wami nic nie ma... Muszę ci ufać.
- Dobrze, że to zrozumiałeś... - mruknęłam i wtuliłam się w niego.
Położyliśmy się obok siebie. Nawet nie zorientowałam się, kiedy usnęłam.
*następny dzień*
Kiedy wstałam, Harry'ego nie było. Rozciągnęłam się, ziewnęłam, czułam się wypoczęta. Pierwszy raz tak naprawdę. Od dłuższego czasu. Usiadłam na łóżku, przetarłam oczy i chwyciłam telefon. Wystukałam numer Archiego i zadzwoniłam.
* Haloo? - spytał zaspanym głosem.
* Oj, sorki. Obudziłam cię?
* Nie-e-e-e... - jęknął ziewając.
* Chciałam się ciebie o coś spytać. Jak z... Z Freddie'm... ?
* On jest już w domu.
* Boże, jak dobrze... - odetchnęłam.
* Ale zaraz, Holly... Ty też już wróciłaś do domu?! - spytał zdziwiony.
* Mhm.
* I nic nie mówisz?! Zaraz u ciebie będę, nigdzie się nie ruszaj! - krzyknął i rozłączył się.
Ogarnęłam się, poszłam do łazienki wziąć prysznic. Wysuszyłam włosy, ubrałam się tak: http://kocham.to/up/1255e17ade5cab93a476b44c066a0472jnz.jpg , pomalowałam rzęsy i zeszłam na dół. Ojciec był w kuchni i zadowolony coś gotował. Nucił jakąś piosenkę pod nosem, weszłam do kuchni i prychnęłam śmiechem.
- Ty się nie śmiej, bo nie dam ci śniadania! - krzyknął i pocałował mnie w czoło. - Naleśniki czy jajecznica?
- Płatki z mlekiem.
Kiwnął głową. Usiadłam przy stole i czytałam gazetę.
- Harry jest całkiem miły. - powiedział.
Uśmiechnęłam się.
- Wiem...
Zjadłam śniadanie, umyłam talerze i usłyszałam dzwonek do drzwi. Ledwo je otworzyłam, a rzucił się na mnie Archie.
- Archie! Puść mnie! - krzyczałam.
- Kobieto! Jesteś! Żywa!
- Nie, serio?! Jak to odkryłeś?!
- Idziemy do Freddie'go? - spytał puszczając mnie.
- Teraz nie mogę, jestem umówiona z chłopakami. Może wieczorem.
Pokiwał radośnie głową.
- A skate park? - spytał.
- Żaden skate park! Jesteś jeszcze za słaba! - krzyknął ojciec z salonu.
Wzruszyłam ramionami.
- Czyli, że dopiero w poniedziałek się widzimy... - powiedział smutno Archie spuszczając głowę.
- Ah, no tak, szkoła. Całkiem zapomniałam... Więc, do poniedziałku. - powiedziałam uśmiechając się.
Odwzajemnił to, pocałował mnie w policzek na pożegnanie i wyszedł.
Pół godziny później ja również się zebrałam i wyszłam z domu. Zapukałam w drzwi chłopaków, otworzył mi Liam i od razu mnie przytulił.
- Masz nas, zawsze i wszędzie możesz na nas liczyć. Kochamy cię. - szepnął mi do ucha, uśmiechnęłam się.
Weszłam głębiej. Gdy reszta mnie zobaczyła, zaraz do mnie podbiegła.
- Dziewczyno. Straszysz nas. - powiedziała Danielle i przytuliła mnie.
- Przepraszam... - szepnęłam.
- Ouch! No chodź tu do mistrza przytulania! - krzyknął radośnie Louis, dopychając się do mnie i również mnie przytulił.
Później Zayn zrobił to samo. Stałam tam tulona i oblegana przez 6 osób.
- Brakowało nam ciebie. - mruknął Niall.
Uśmiechnęłam się i przytuliłam się do niego.
Harry stał i patrzył się na to wszystko. Gdy oni poszli do salonu, podszedł do mnie, wziął za rękę i patrząc w oczy, pocałował.
Poszliśmy do salonu, siedzieliśmy na sofie śmiejąc się i gadając o różnych sprawach. Większość kończyła się wybuchami śmiechu. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzył je Zayn i do domu wpadła Abby, cała czerwona.
- Kochanie, coś się stało? - spytał Louis obejmując ją.
- Muszę ci coś powiedzieć. Wszystkim. - sapnęła.
Patrzyliśmy na nią pytająco.
- Louis. Kocham cię. Holly... Siostro. Wszyscy tu zgromadzeni... - westchnęła. - Jestem w ciąży.

***

YEAH!!!
Jednak jest, Boże, myślałam, że nigdy się za to nie zabiorę. xD
Więc jutro 34 mam nadzieję.
Jutro mam lekcje od 8:20 do 14:45 + doliczając dojazd i robienie zadań domowych ...
Gdzieś ok 18 ew. 19 zabiorę się za pisanie 34.
Baju. ;3
<3.
  • awatar not perfect..: świetnee heheh :3 czekam na dalej. zapraszam do mnie , nowy wpis :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jezuuu Ludzie!
Jaram się jak kurde ja nie wiem!!!
Boże.
Niall odpowiedział mi na asku...
Moje życie stało się piękniejsze!
On jest taki kochany...
Nie wiem, jak można go hejtować.

Ahh! I to niby ich konto na asku ask.fm/officialonedirection to *FAKE* !


A tu macie zrzut.
Umarłam...
<3.


Kocham mojego męża. ;3

+ Rozdział dodam jutro. xx

Kocham was!
Kocham cały świat!
Jezu!
<3.
 

 
Hejooo!
No więc, dzisiaj w szkole miałam zajęcia integracyjne. W sumie to czytanie regulaminu i jakieś głupoty, i tak nikt nie słuchał, więc moim zdaniem bez sensu siedzieliśmy tam od 8:20 do 12:45. xd Ahhh no i moja super specjalna klasa ma dwie wychowawczynie. Haha. Tak, jedna nasza co była i kompletnie niczego nie ogarniała, więc dyrektorka dała nam jeszcze babkę od matmy, żeby tamtą 'odciążyła'. Haha, spoko, ale z czego?! O.o Żeby jeszcze coś robiła... Ale nieee. 1 klasa, 2 klasa, 3 klasa a ona jeszcze żadnej wycieczki nam nie zorganizowała. -.- Tłumok.

To tyle o szkole, jutro mam normalne lekcje więc... zdychać będę.
Aaaahah, i mam pomysł, znaczy takie coś jakby chcę to wprowadzić.
Bo zauważyłam, że większość opowiadań ma takie jakby tytuły.
Więc zastanawiam się, czy nie wprowadzić czegoś takiego w moim opowiadaniu.
Ale to dopiero taki plan. haha.
Będę myśleć dzisiaj, podczas pisania 33. Mam nadzieję, że będę miała wenę. xd
Ahh, i nie wiem, czy zacząć pisać nowe opowiadanie i skończyć to. Muszę to przemyśleć.
Buzioooolki. ;3
<3.
 

 
Piosenka na nastrój.

*następny dzień*
Harry się do mnie nie odzywał. Miałam już tego wszystkiego po dziurki w nosie. Siedziałam sama w domu, nieogarnięta, w piżamie, oglądałam TV. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Podniosłam się i poczłapałam otworzyć.
- Niall?
- Jednak się zeszliście. - mruknął.
- Miałam ci powiedzieć...
- Mogłaś.
- To nie jest takie łatwe.
Głęboko westchnął.
- Ty sama nie wiesz, czego chcesz. - burknął po chwili i odszedł.
Załamana zamknęłam drzwi i poszłam na górę. Usiadłam bezradnie na łóżku i zastanawiałam się, co mam dalej robić. Chciałam z kimś pogadać, ale nie miałam z kim. Szybko chwyciłam telefon i wybrałam numer do Freddie'go. Tylko przy nim czułam się swobodnie, nawet nie wiedziałam, dlaczego. 4 sygnały i nic. Poczta głosowa. Pomyślałam, że może nie chce ze mną gadać, a to o tym raku to była tylko bajeczka, żeby się ze mnie ponabijać. Wkurzona i zdołowana rzuciłam telefonem o ścianę i zaczęłam płakać w poduszkę. Z bezradności. Nie miałam żadnego oparcia. Pokłóciłam się z Harry'm, Abby się wyprowadziła, miała swoje życie. Byłam sama.
*180*
Siedziałam w swoim pokoju i od niechcenia brzdękoliłam coś na gitarze, kiedy zadzwonił mój telefon. Było mi obojętne, kto dzwonił. Nie reagowałam, ale ten ktoś dzwonił uparcie.
- Holly, do cholery, odbierz wreszcie! - krzyknął z dołu ojciec.
Wkurzona podniosłam komórkę, trochę poobijaną, i zobaczyłam numer Archie'go.
* Halo? - powiedziałam zachrypniętym głosem.
* Holly! Chodź szybko!
* Co? Archie, gdzie? O czym ty mówisz?
* Freddie! Chodź, czekam na ciebie pod domem! - wykrzyczał i rozłączył się.
Był jakiś podenerwowany i jakby załamany. Nie wiedziałam o co chodzi, zdezorientowana zaczęłam szukać jakichś ubrań. Związałam włosy w kitkę, nawet się nie pomalowałam, zeszłam na dół. Szybkim ruchem pociągnęłam klamkę i ujrzałam Archie'go. Krążył po alejce w te i we w te. Kiedy mnie zauważył, podbiegł do mnie.
- Holly, musimy iść! - krzyknął i pociągnął mnie za rękę.
- Ale gdzie?! No powiedz coś wreszcie!
Wyrwałam się i stanęłam.
- Freddie!
- Co z nim?! - spytałam wystraszona.
- Jest w szpitalu. Chodź!
Wziął mnie za rękę i zaczęliśmy biec do nadjeżdżającego autobusu. To było stanowczo za dużo jak dla mnie. Nie mogłam stracić przyjaciela. Tak, nagle stał się moim przyjacielem.
Nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa, oboje byliśmy za bardzo podenerwowani. Wbiegliśmy do szpitala, dowiedzieliśmy się, na jakim oddziale Freddie leży i zaraz tam pobiegliśmy. Na ławce ujrzeliśmy jego mamę i tatę. Płakali. Mi zaraz również napłynęły łzy do oczu, ale nie chciałam wybuchnąć płaczem. Kiedy jego rodzice nas zauważyli, jego mama do nas podeszła i przytuliła nas. Usiedliśmy na ławce, okazało się, że Freddie zemdlał i był w śpiączce. Próbowali go wybudzić, ale nie wiadomo było, czy się uda. Siedzieliśmy tam do 23, u Freddie'go nie było żadnej poprawy. Jego mama się załamała. Ojciec był cały blady, Archie bał się, że jego przyjaciel umrze. Przerastało mnie to.
- Idźcie już dzieci... Jak coś będzie się działo, damy wam znać... Idźcie... - powiedziała smutno mama Freddie'go zwracając się do nas.
Popatrzyłam się z Archie'm na siebie, pożegnaliśmy się z rodzicami przyjaciela i poszliśmy przygnębieni na przystanek. Dojechałam do domu, rzuciłam się na kanapę i zaczęłam płakać. Ojciec patrzył na mnie nie wiedząc o co chodzi, chciał mnie uspokoić i przytulić, ale się wyrwałam.
- Dajcie mi wszyscy święty spokój! Mam dość! - krzyknęłam i płacząc pobiegłam na górę do łazienki.
Zamknęłam się od środka. Strumienie łez spływały po moich policzkach. Stanęłam przed lustrem i przyjrzałam się swojemu odbiciu. Dotknęłam go, przypomniałam sobie wszystkie chwile spędzone z chłopakami z zespołu, z Archie'm, z Freddiem. Łzy leciały mi z oczu. Zdenerwowana i zdołowana zamachnęłam się i z całej siły uderzyłam pięścią w lustro. Szkło rozprysnęło się po podłodze. Z mojej dłoni leciała krew, kucnęłam i skuliłam się. Płakałam jeszcze bardziej. Oderwałam dłonie z twarzy i sięgnęłam po kawałek szkła. Tymczasem usłyszałam walenie w drzwi i krzyk ojca. Zdesperowana i zmęczona tym wszystkim wstałam i popatrzyłam na puste miejsce po lustrze. Wytarłam łzy z policzków. Wyjęłam czerwoną szminkę z kosmetyczki i przerywającymi ruchami napisałam na kafelkach: 'Przepraszam'. Łzy pociekły mi na podłogę. Ponownie chwyciłam kawałek szkła. Przybliżyłam je do ręki. Chciałam wycelować w żyły. Zawahałam się, przymknęłam oczy i zrozpaczona szybkim ruchem przejechałam szkłem po ręce. Krew lała się z rany. Poczułam jak robi mi się słabo. Świat zaczął wirować, osunęłam się na podłogę, poczułam się błogo. Nie chciałam się już wybudzić, chciałam, żeby to był koniec.

***

OK haha więc dodałam jednak teraz.
Myślę nad skończeniem tego opowiadanie i zaczęciem pisania nowego, ale jeszcze nie mam pomysłu, więc trochę by to trwało zanim bym coś napisała. ;d
Więc... na razie jeszcze nie wiem, co zrobię.
Kocham was. ^^
<3.

+ taki tam Hazza. haha. Chociaż włosy ma podobne. xD


+ oczywiście jaram się jak smerfy smerfetką, tą czcionką One Direction. <3

<3.
  • awatar Gość: Nie , nie , nie ... Nie możesz zabić Holly ! Ona ma żyć !!! I Freddie też !! <3 I masz nie kończyć . :< A jak już naprawdę bardzo będziesz chciała skończyć , to ma być Happy End . <3<3 Co do rozdziału to jest świetny . *_* I wgl zajebiście piszesz . <3 + Ładny rysunek . :) & Ja też chcem taką czcionkę. *_* + Zapraszam do mnie . ; D imaginy-o-one-direction-by-kinga.blogspot.com
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Poszłam się ubrać i spiąć włosy w kok tzw. Artystyczny Nieład. Pomalowałam się i zeszłam na dół. Harry na mnie czekał. Byłam szczęśliwa, że dałam mu drugą szansę. Zależało mi na nim, ale nie wiedziałam co o tym będzie sądził Niall. Nie chciałam go zranić, ale nie mogłam oszukiwać jego i siebie. Nie wiedziałam, czy kiedykolwiek czułam do niego coś więcej niż przyjaźń.
Wyszliśmy z domu, śmiejąc się i trzymając się za ręce doszliśmy do Skate Parku. Już z daleka zauważył nas Archie i szybko do nas podbiegł.
- Holly! Jednak jesteś! - krzyknął zadowolony i wziął deskę pod pachę.
- Tak, w końcu macie mnie uczyć.
- A Harry? - spytał niepewnie.
- On też chce się nauczyć.
- Nauczę się sam. Wystarczy mi, że będę na was patrzył. - powiedział szybko i objął mnie.
Archie popatrzył na nas podejrzanie.
- Dobra, chodźmy. Nie wiem czemu, ale Freddie jest jakiś przybity. Rozruszajmy go. - powiedział stanowczo Archie i podjechał do kumpla.
Podeszliśmy również do niego. Stał jakiś taki osowiały z założonymi rękami i patrzył na nas spod byka.
- A ten co? - burknął po chwili wskazując na Hazzę.
- Przyszedłem z dziewczyną. - mruknął loczek przyciągając mnie do siebie.
Freddie popatrzył na nas z nienawiścią, w końcu wziął deskę i pojechał na tor.
Totalnie nie wiedzieliśmy o co mu chodzi. Jeszcze niedawno się zmienił, a teraz znowu było tak jak dawniej albo jeszcze gorzej.
Archie poszedł ze mną mnie uczyć, a Harry usiadł na ławce i obserwował nas. Freddie jeździł sam, bo ciągle miał o coś pretensje, nawet nie potrafił normalnie odpowiedzieć. Zmęczona już tym trochę, postanowiłam, że będę się zbierać. Pożegnałam się z chłopakami i razem z Harry'm, który mnie odprowadził, wróciłam do domu.
- Widzimy się jutro? - spytał pod drzwiami patrząc mi w oczy.
- Nie wiem...
- Dlaczego?
- Nie chcę jeszcze widzieć Niall'a. On mnie chyba też. - mruknęłam.
- W takim razie... Przyjdę po ciebie.
- Jak to po mnie? Gdzieś idziemy?
- Jeszcze nie mogę ci niczego powiedzieć. Kocham cię. - powiedział tajemniczo i pocałował mnie w nos.
- Do jutra. - powiedziałam i oderwałam się od niego.
Harry odszedł, otworzyłam drzwi i weszłam do domu.
*190*
Robiłam kolację, kiedy usłyszałam dźwięk SMS-a. Popatrzyłam na ekran, był to Freddie. 'Możemy się spotkać?'. Nic mu nie odpisałam. Odłożyłam telefon i usiadłam do kolacji. Do domu wszedł ojciec, zabrał kanapki i poszedł do salonu. Siedziałam przy stole, czytałam jakąś gazetę i zadzwonił mój telefon. Freddie. Głęboko westchnęłam i odebrałam.
* Co. - burknęłam.
* Chciałem z tobą pogadać. - powiedział spokojnie.
* Dzisiaj nie byłeś za bardzo rozmowny.
* Możemy się spotkać?
* Nie.
* Proszę.
* Nie mam z tobą o czym gadać.
* Proszę cię.
Westchnęłam.
* Czyli, że tak? - spytał.
* Mhm. Bądź u mnie za pół godziny.
Rozłączyliśmy się, umyłam naczynia i usłyszałam pukanie do drzwi. Niechętnie poszłam otworzyć.
- Dzięki, że się zgodziłaś. Możemy się przejść? - powiedział łagodnie.
Krzyknęłam ojcu, że wychodzę i zatrzasnęłam drzwi.
- O czym chciałeś pogadać. - spytałam, gdy szliśmy ulicą.
- Nie wiem, czy mógłbym komuś innemu to powiedzieć... - powiedział smutno i spuścił głowę.
- Ale co? Wiesz, trochę się boję.
- Byłem dzisiaj u lekarza.
- I? Uwierz mi, to, że byłeś u lekarza, wcale nie jest straszne.
- Ale ty nie rozumiesz. Byłem u lekarza i... Jestem chory. - powiedział i posmutniał.
- Chory? Na grypę?
- Nie.
- Więc?
- Mam raka. - powiedział poważnie.
Zbladłam i zrobiło mi się słabo. Stanęliśmy na chwilę.
- Co?! Jak to?! Od kiedy?! W ogóle... Jak?!
- Od dawna coś podejrzewali, ale jeszcze nikt nie wiedział, co to jest dokładnie... A dzisiaj po Skate Parku wszystkiego się dowiedziałem... I przepraszam cię, za dzisiaj.
- Boże, Freddie... - jęknęłam ze łzami w oczach i przytuliłam się do niego.
Ulica była pusta, paliły się tylko światła latarnii. Już zaczynało robić się ciemniej. Szliśmy w ponurym nastroju ze spuszczonymi głowami.
- Ile jeszcze... - zaczęłam.
- Ile jeszcze mi zostało? - spytał drżącym głosem.
Przytaknęłam.
- Mówią, że około miesiąc... Rak zdążył się rozwinąć. Będą próbowali mi pomóc, ale nie ma gwarancji... - powiedział smutno.
Łza spłynęła po jego policzku. Ponownie stanęliśmy naprzeciwko siebie.
- Ja nie chcę, żebyś odchodził. - powiedziałam z trudem przełykając ślinę.
Popatrzył mi w oczy.
- Freddie, ja nie chcę... - powiedziałam i zaczęłam płakać.
Przytuliliśmy się do siebie i staliśmy tak oboje, płacząc.
Wróciłam do domu kompletnie załamana. Poszłam na górę, rzuciłam się na łóżko i z całych sił zaczęłam krzyczeć w poduszkę. Ryczałam jak opętana, nie mogłam się uspokoić.
*następny dzień*
Obudziłam się o 120, z podkrążonymi od płaczu oczami. Ogarnęłam się trochę, umyłam, przebrałam się w dres i zeszłam na dół. Ojca nie było, zostawił mi tylko kartkę na stole, że wychodzi. Przygnębiona poszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie. Zjadłam grzanki i usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć i ujrzałam Harry'ego.
- Harry, proszę cię, nie teraz... - westchnęłam.
- Jak to nie teraz, nie idziemy? Holly, ty... Płakałaś? - spytał przyglądając mi się.
Kiwnęłam głową i wybuchłam płaczem. Harry szybko wszedł do domu, przytulił mnie i starał się mnie uspokoić.
- Powiesz mi, co się stało? - spytał.
Oderwałam się od niego, chlipnęłam i wytarłam nos.
- Przepraszam, ale nie mogę.
- Jak to nie możesz?
- Obiecałam...
- Komu?
- Freddie'mu.
Harry westchnął i podrapał się po głowie.
- Jak mam ci ufać, kiedy ty nie chcesz mi powiedzieć, o co chodzi. - burknął.
- Nie mogę.
- Super. Wiesz, myślałem, że jako para powinniśmy mieć do siebie zaufanie.
- I kto to mówi. - warknęłam zła.
- Mhm. Czyli będziesz mi to wypominać do końca życia? To był błąd, przyznałem się do tego. A teraz jestem tylko ty i ja. Jak mam ci zaufać? - burknął.
- Przepraszam, ale Freddie też mi zaufał. I ja nie mogę go zdradzić. Myślałam, że to zrozumiesz. Jednak chyba się myliłam.
- Sądzę, że pogadamy kiedy indziej. - mruknął po chwili i odwrócił się w stronę drzwi. - Cześć.
Westchnęłam wściekła i zatrzasnęłam za nim drzwi.
Dałam mu szansę. Chciałam, żebyśmy byli razem. Ale znowu zaczynało się psuć. I jeszcze ta sprawa z Freddie'm... To zaczynało mnie przerastać. Chciałam, żeby to się już skończyło. Miałam wszystkiego dosyć.

***

Jezuuu!
Yeah, mój internet wrócił!!!!
Także tego, chciałam dodać trochę dramatyzmu do opowiadania. xD
Mam jeszcze 32, to może później dodam. ^^
Dziękuję za komentarze!
+ Przyznać się, kto pisał do mnie na gadu.
Wiem, gdzie mieszkacie! xD
<3.
  • awatar † Nikki †: fajny rozdział tylko dlaczego chcesz zabić freddiego?? xD Oh Harry powinien bardziej ufać Holls ... no ale ;) rozdział fajny ;D
  • awatar Gość: hehe . ; ] może jeszcze coś ... :D i na gadu pisałam ja < jeżeli chodzi o to żebyś napisała duuużo > . ; p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Obudziłam się ok. 3 w nocy, obudzona jakimś szuraniem w moim pokoju. Nie powiem, wystraszyłam się, usiadłam i przysłuchiwałam się odgłosom. Ledwo jednak się ruszyłam, szuranie ustało. Przestraszyłam się jeszcze bardziej. W dodatku zobaczyłam, że miałam otwarte okno. A na noc zamykałam. Zdenerwowana podeszłam do parapetu. Przymknęłam okno i miałam wracać na miejsce, kiedy poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę. Krótko krzyknęłam, było ciemno, nie wiedziałam kto to.
- Holly cicho, to ja. - usłyszałam czyiś głos.
Zła i rozbudzona poszłam zapalić światło. Przy moim biurku siedział Harry. Nawet się nie uśmiechał.
- Co tu robisz? Wiesz, która jest godzina? A w ogóle... to jak ty tu wszedłeś?! - spytałam nerwowo.
- Po drabince do okna. Trochę mi zeszło, zanim je otworzyłem. No, ale jestem.
Uśmiechnął się.
- Dobra, ale dalej nie rozumiem, po co do mnie przyszedłeś o tej porze. - burknęłam i usiadłam na łóżku ziewając.
- Siedzę tutaj już dwie godziny.
- Dwie godziny?! Oszalałeś?
- Dzwoniłaś do mnie, myślałem, że coś się stało.
- I tylko dlatego siedziałeś dwie godziny w moim pokoju? Bo myślałeś, że coś się stało?
Pokiwał radośnie głową.
Był taki słodki... Martwił się o mnie.
Siedzieliśmy chwilę w ciszy, w końcu on się odezwał.
- A stało się coś?
Wlepiłam wzrok w podłogę, Harry wstał z krzesła i usiadł obok mnie. Przesunęliśmy się do tyłu i oparliśmy się o ścianę.
- No powiesz? - spytał jeszcze raz.
Nie odpowiedziałam.
- Coś z Niall'em?
- Rano...
- Ok. - powiedział wzdychając. - To ja już idę. Mam iść oknem, czy mogę drzwiami? - zaśmiał się.
Wstał i podszedł do drzwi. Zastanowiłam się chwilę, szybko usiadłam i chwyciłam go za rękę.
- Może zostań. - powiedziałam trochę niepewnie.
Odwrócił się i uśmiechnął.
- No, oczywiście jeżeli chcesz... - dodałam szybko i puściłam jego rękę.
- Chcę.
- Więc... Pokój Abby jest wolny, jeżeli chcesz... No chyba, że wolisz spać ...
- Z tobą? - powiedział i zaśmiał się.
- Nie. W salonie.
- Ou... No to już wolę z tobą, jeżeli jest taka opcja. - uśmiechnął się.
- Raczej nie ma. Abby?
Westchnął i niechętnie przytaknął.
Poszłam uszykować mu pościel, pożyczyłam od ojca jakąś piżamę, na szczęście spał i nie wiedział, co się dzieje. Harry szybko się przebrał i poszedł do pokoju Abbs. Ja zmęczona i szczęśliwa, sama nie wiedziałam z czego, również poszłam się położyć. Zasnęłam, jednak półtora godziny później znowu obudziło mnie szuranie. Szybko zapaliłam lampkę, znowu Harry. Siedział na krześle i przyglądał mi się. Usiadłam i popatrzyłam na niego pytająco.
- No co? - spytał jakby z wyrzutem.
- Jak to co? Siedzisz u mnie o piątej nad ranem. Myślisz, że jest ok?
- Lubię patrzeć, jak śpisz. - powiedział nieśmiało.
Zarumieniłam się.
- Ale to pomimo wszystko nie jest normalne. - powiedziałam po chwili.
Nie odezwał się, podrapałam się po głowie.
- Idę spać, jak chcesz to tu siedź.
- Sam?
- Siedziałeś 4 godziny. Chyba to nie będzie problem.
- Ale zmarzłem.
- To idź się położyć. Jezu, Harry, daj mi spać... - burknęłam, zgasiłam światło, przykryłam się kołdrą i odwróciłam się do niego plecami.
Leżałam 10 minut. Nie mogłam spać. W końcu zapaliłam lampkę ponownie.
- Chodź. - mruknęłam w stronę loczka.
- Gdzie?
- Boże, Harry... Pod kołdrę. Jeszcze się przeziębisz...
Zadowolony pohasał w moją stronę i wskoczył do łóżka.
- Jednak myślę, że zamknięcie okna byłoby lepszym rozwiązaniem. - powiedziałam gasząc światło.
- Jak dla kogo... - mruknął.
Odwróciłam się twarzą do ściany. Harry się we mnie wtulił od tyłu, podobało mi się to. Szczerze, brakowało mi już tego, tych jego pocałunków, przytulania... Tęskniłam za nim strasznie, ale nie chciałam tak szybko do niego wrócić. Ja niczego nie byłam pewna.
- Dobranoc.
- Dobranoc.
*100*
Jeszcze spaliśmy, kiedy do mojego pokoju wparował ojciec. Obczaił nas i oczywiście obudził. Zrobił jakąś zadymę, że wcześniej przez niego płakałam, a teraz śpi ze mną w jednym łóżku. To nie była jego sprawa, miałam 16 lat, już za niedługo 17, nie powinien się wtrącać. Spławiłam go, wyszedł z domu. Harry trochę się spłoszył tą akcją, szybko wyskoczył z łóżka i zaczął się tłumaczyć. Ojciec nigdy za nim nie przepadał. Zwłaszcza po tym, kiedy mnie zdradził.
- Idę się przebrać, jak chcesz to poczekaj. - powiedziałam, przyszykowałam sobie sukienkę: http://chce.to/content/nikasnape/big.116077.E3EF3BD2-8B97-4897-890A-7006AF4193D2.jpg i powędrowałam z nią do łazienki.
Harry pokiwał głową.
Wzięłam prysznic, ubrałam się, wysuszyłam włosy i wyszłam z łazienki. Loczka nie było w pokoju, słyszałam odgłosy z dołu, więc szybko zbiegłam po schodach do kuchni.
- Co ty wyprawiasz? - spytałam opierając się o ścianę.
- Śniadanie. - powiedział dumnie smażąc naleśniki.
- Ty? - zaśmiałam się, a on skarcił mnie wzrokiem.
Usiadłam przy stole, podał naleśniki i szybko je zjedliśmy.
- No więc? - spytał po chwili.
- Co?
- Miałaś mi wszystko opowiedzieć.
- Daj spokój.
- Holly.
Wzięłam głęboki oddech.
- No więc, tak. Zerwałam z Niall'em. Nie wiem, czy będziemy jeszcze razem. Zraniłam go. Zadowolony? - burknęłam, odłożyłam talerze do zlewu i poszłam do salonu.
Harry podążył za mną. Siedzieliśmy razem i oglądaliśmy TV, nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Był to Freddie. Ponownie odrzuciłam połączenie. Harry popatrzył się na mnie, ale o nic nie zapytał. Minęło 15 minut, ktoś zadzwonił do drzwi. Westchnęłam i poszłam otworzyć.
- Czemu nie odbierasz?! Odbija ci totalnie?! - warknął Freddie i wszedł do domu.
- Nie mam ochoty z tobą gadać. - mruknęłam.
Harry podniósł się z kanapy i podszedł do drzwi. Chłopcy popatrzyli się na siebie z nienawiścią, szybko ich sobie przedstawiłam. Mruknęli tylko.
- Dobra, widzę, że przeszkadzam. - burknął Freddie.
Poszedł w stronę wyjścia.
- Chciałem tylko wiedzieć, czy dzisiaj będziesz w Skate Parku.
- Dam ci znać. - mruknęłam, Harry stał za mną i ciągle się patrzył podejrzanie na Freddie'go.
- Dobra. Cześć Holly i gwiazdorku. - warknął, odwrócił się na pięcie i odszedł.
Zamknęłam drzwi, Harry stał nabuzowany.
- Co się wkurzasz? - spytałam mijając go.
- Kto to był?
- Kolega.
- Mhm. - mruknął niezadowolony.
Usiadłam na kanapie, Hazza stał obok mnie.
- Od kiedy jeździsz na desce? - spytał po chwili z założonymi rękami.
- Nie jeżdżę, uczę się.
- Z nim? - burknął.
- Z nim i Archiem. Co ci znowu nie pasuje?
Wzruszył ramionami i usiadł obok mnie.
- Dzisiaj też idziesz? - spytał po chwili.
- Może. Ty chyba nie jeździsz, więc nie poszedłbyś ze mną.
- Nie, dlaczego. Pójdę. - powiedział szybko.
- Serio?
- Mhm.
Zastanowiłam się chwilę i uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Jesteś zazdrosny. - powiedziałam szczerząc się.
- Nie, kto? Ja? Niee...
- Jesteś.
- Nie jestem. Naprawdę!
- Jesteś. Mały Harry jest zazdrosny... - mruknęłam i poczochrałam go po lokach.
- Nie jestem! Prosisz się o wojnę. - powiedział starając się opędzić od moich dłoni miziających jego włosy.
- Ja? Niee... - powiedziałam naśladując go i zaśmiałam się.
Zaczął mnie gilgotać, chciałam się bronić, ale nie potrafiłam. Zerwałam się i zaczęłam biegać po całym domu, a Harry za mną. Wbiegałam do salonu, zahaczyłam się o dywan i wywaliłam się na podłogę. Harry mnie dopadł i zaczął łaskotać. Śmiałam się i próbowałam się wyrwać, ale on za mocno mnie trzymał. W końcu się uspokoiliśmy, loczek położył się obok mnie.
- Wiesz... Brakowało mi tego Harry. - powiedziałam zasapana.
- Holly, zrobiłbym wszystko, żeby było tak, jak wcześniej...
- Chciałabym, żeby tak było...
Harry usiadł i pochylił się nade mną. Patrzyłam w jego oczy i nie mogłam się powstrzymać.
- Pocałuj mnie. - powiedziałam po chwili.
Hazza się uśmiechnął, nachylił się jeszcze bardziej.
- Nie chcę cię zranić. - mruknął.
Złapałam go za ramiona, przyciągnęłam do siebie i mocno pocałowałam.
- Wow! - powiedział, gdy się ode mnie oderwał.
- Tak, wow...
Zaśmialiśmy się, Harry wstał i podał mi rękę. Również wstałam.
- Więc co? - spytałam patrząc mu w oczy.
- Nie wiem... - mruknął i złapał mnie za ręce.
- Myślę, że... Możemy spróbować jeszcze raz... Każdy zasługuje na drugą szansę. - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Nigdy nie przestałem cię kochać. - powiedział i musnął mnie w usta.

***

Starałam się, żeby było długie!!!
Harry + Holly z dedykacją dla mojej koleżanki *OLI*, która to czyta hehe. ^^
Miłej nocy Directioners. ;3
Dziękuję za komentarze.
<3.
  • awatar † Nikki †: Hehe ;D Harry znowu z Holly ;) I dobrze , pasują do siebie , tylko troche mi szkoda Niallera . Ciekawe czy Harry ma powody żeby być zazdrosnym o Freediego ?? Genialny rozdział <3 Wpadnij czasem jak ci się chce ;D
  • awatar Gość: Fajnie , że Holly I Harry są znowu razem , mam nadzieję , że Holly przez to niezaniedba przyjaźni z Archim i Freedim.. Kocham tych dwóch gości ^_^
  • awatar Magdaa.xd: Kurde dziewczyno mieszasz mi w głowie ;d pierw byłam Team Harry, później Team Niall .. a teraz sama nie wiem :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
JEZU!
Nie miałam neta. -.-
Dlatego nie pisałam...
Teraz mam już trochę 30 ale muszę dorobić.
Więc za niedługo powinien być. ;dd
Przynajmniej się postaram. ^^
<3.
 

 
*następny dzień*
Siedziałam przed telewizorem i oglądałam jakiś beznadziejny serial, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Niechętnie się podniosłam i poszłam otworzyć.
- No. - burknęłam.
- Mogę wejść? - spytał Harry.
- Yhy. - mruknęłam i wpuściłam go do środka.
Wszedł niepewnie do salonu i usiadł na kanapie.
- Czego chcesz? - warknęłam i stanęłam obok niego z założonymi rękami.
- Niall żałuje. - powiedział.
Wzruszyłam ramionami.
- Zerwał ze mną, nie będę się poniżać i do niego wracać. - burknęłam.
- Holly, jemu ciebie brakuje.
Popatrzyłam w podłogę.
- Kochasz go? - wstał i stanął naprzeciwko mnie.
Głęboko westchnęłam.
- Holly.
- Nie wiem już kogo kocham OK? Może jego, może ciebie... Nie wiem... - wykrzyczałam po chwili ze łzami w oczach.
- Mnie? - spytał z niedowierzaniem i nadzieją w głosie.
- Oj Harry, wyjdź już lepiej. - powiedziałam cicho.
- Zawsze będę przy tobie. - powiedział, zawahał się chwilę i pocałował mnie w policzek.
- Proszę... - szepnęłam i odsunęłam się od niego.
Popatrzył na mnie i zaraz potem wyszedł.
Jeszcze bardziej namieszał mi w głowie. Czy chciałam czy nie, musiałam iść do Niall'a i wszystko sobie z nim wyjaśnić.
Ubrałam się tak: http://www.cogdziezaile.pl/produkty/17256.jpg , pomalowałam się, rozpuściłam zlokowane włosy i założyłam białe balerinki. Porwałam torebkę i wyszłam z domu.
*U chłopaków*
Stanęłam przed drzwiami i nieśmiało zapukałam. Otworzył mi Louis.
- Holly! Dobrze, że jesteś!!! - krzyknął uradowany i porwał mnie do uścisku.
- Louis... Lou... Puść mnie, błagam. - szepnęłam dusząc się i próbowałam się wyrwać.
- O, tak. Sorki. Chłopaki! Patrzcie kto przyszedł! - powiedział zwracając się w stronę salonu.
- No wpuścisz mnie czy mam już sobie iść? - burknęłam, a on szybko wprowadził mnie do środka.
Liam, Zayn i Niall siedzieli na kanapie. Blondyn szybko do mnie podbiegł.
- Holly, jednak jesteś. Ja... - zaczął.
- Niall, daruj sobie... Też uważam, że to nie ma sensu. - ucięłam szybko i poszłam usiąść obok Zayn'a.
Niall podążył za mną.
- Możemy pogadać? - spytał stojąc nade mną.
- Nie mamy o czym. - burknęłam wtulając się w mulata.
- Holly, ja naprawdę cię przepraszam. Proszę. - powiedział smutno i popatrzył na mnie błagalnym wzrokiem.
- No idź, nie chcę żeby ryczał. Plus od wczoraj nic nie jadł. - powiedział Zayn spychając mnie z kanapy.
Zrezygnowana westchnęłam i wstałam. Niall się lekko uśmiechnął i chwycił mnie za rękę, ale pociągnęłam nią tak, żeby się wyrwać z jego dłoni.
- Chodźmy na górę. - powiedział ciszej, kiwnęłam głową i poszłam za nim.
Weszliśmy do jego pokoju w ciszy. Stanął naprzeciwko mnie i się nie odzywał, chyba nie wiedział, jak zacząć.
- Niall? - mruknęłam.
- Holly.
- No o czym chciałeś pogadać?
Nabrał powietrza.
- Przepraszam za tamto... Jestem głupi, po alkoholu mi odbija... Nie wiedziałem, co robię... Holly, ja cię kocham, chcę nadal z tobą być, wychowywać małe Horanki. Błagam cię, daj mi tylko szansę, a się zmienię, zobaczysz. - powiedział i wziął mnie za ręce.
- Niall, ja już nie wiem, co myśleć. - szepnęłam.
- Wybacz mi.
Popatrzył mi prosto w oczy.
- Myślałam nad tym, co mówiłeś... Jestem rozerwana uczuciowo. Niall. Wybaczam ci, ale... Nie wiem, czy będziemy mogli być jeszcze razem.
- Daj mi szansę. Zmienię się...
- Niall, nie wiem, czy cię jeszcze kocham. Czy kiedykolwiek cię kochałam tak naprawdę. Daj mi czas... - powiedziałam.
Puścił moje dłonie, spuścił wzrok i odwrócił się w stronę okna. Podeszłam do niego i złapałam go za ramię.
- Zepsułem to wszystko... - powiedział smutnym głosem.
- Nieprawda... Prędzej czy później by tak wyszło. Nie obwiniaj się, nadal możemy się przyjaźnić.
Głęboko westchnął.
- Muszę pomyśleć. - powiedział ze łzami w oczach.
Spuściłam głowę i wyszłam z jego pokoju zamykając drzwi.
- Chłopaki, idę już. Zajmijcie się nim... - powiedziałam schodząc po schodach na dół.
- Zerwaliście? - wyrwał się Lou, ja tylko pokiwałam głową.
- Damy mu jeść, może się pozbiera... - powiedział Zayn i prychnął śmiechem.
- Daj już spokój z tym jedzeniem. - skarcił go Liam. - Przyjdziesz jeszcze?
- Nie wiem. Pozdrówcie ode mnie Harry'ego. - powiedziałam podchodząc do drzwi.
- Jasne. - przytaknęli.
- Trzymaj się, młoda! - krzyknął radośnie Lou i machnął mi ręką na pożegnanie.
Wróciłam do domu, była 18. Ciągle myślałam o Niallerze i o Harry'm. Nie wiedziałam co robić. Poszłam do swojego pokoju, bezradnie usiadłam na łóżku. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do loczka. Usłyszałam dwa sygnały, szybko się rozłączyłam. Tak naprawdę sama nie wiedziałam, czego chciałam. Nagle zadzwonił mój telefon. Wystraszył mnie nagły dzwonek, zerknęłam na ekran, był to Freddie. Odrzuciłam połączenie, położyłam się twarzą w poduszkę i zasnęłam.

***

Krótkie i nudne, bo nie mam weny...
Bosz, jeszcze miałam oglądać Toy Story, ale jak widać nici z tego. ;/
Brałam udział w akcji i trochę mi zeszło...
Eh. Jutro obejrzę. ;>
Mam nadzieję, że mimo wszystko rozdział się podoba. xd
Postaram się, żeby 30 był dłuższy.
Bo w końcu to już *30*. ^^
<3.
  • awatar † Nikki †: rozdział genialny ;D (jak wszystkie ) kurde ciekawa jestem kto w końcu będzie z Holly ? Hym... Niby Hazza się stara i Niall w sumie też ... Aj nie wiem już ;D Czekam na następny ;D
  • awatar Gość: Ja nie wiem jak na to inni , ale według mnie Holly powinna sobie dać spokój z Hazzą i Niallem , jak dla mnie to ona bardziej pasuje do paczki Archiego o Frediego.. Do następnego ..
  • awatar Magdaa.xd: nie no ciekawe .. myślę, że Holly wybaczy Niallowi wiem, że też ją zranił .. no ale .. oni naprawdę do siebie pasują ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Elo Elo!
Dzisiaj jak wiecie *URODZINY LIAM'A* ;*
Skończył dziś 19 lat. ;3
Sto lat, sto lat!!! <3
Życzę mu wszystkiego najlepszego, żeby mu się układało tam z Danielle, wgl wszystko, żeby nie miał powodów do zmartwień. ;3 Żeby zestarzał się spokojnie i wesoło. xD I żeby One Direction istniało jak najdłużej, a on się tym cieszył. ;3
Składajcie mu życzenia na TT: @Real_Liam_Payne lub @onedirection . <3
+ Wiecie, co dzisiaj robić? ;D
.. Nie używajcie łyżek.
.. Nazywajcie wszystkich żółwiami.
.. Obejrzyjcie Toy Story.
.. Róbcie 1, 2, 3 FLICK! gdzie popadnie.

Na Twitterze prawdopodobnie o 180 ma być jakaś akcja, to też weźcie udział. ;3

Daddy Direction!!! <3










<3.
 

 
Szłam zdenerwowana przed siebie nie zważając na nic. Usiadłam na skwerku na ławce i z bezradności zaczęłam płakać.
- Holly, nie wiedziałem, że on tak zareaguje. Nie mogłem go okłamywać. - powiedział Harry zbliżając się do mnie, usiadł obok i spuścił głowę.
- Idź stąd. - mruknęłam siorbając.
Harry westchnął i wstał.
- Jak będziesz czegoś potrzebowała...
- Jasne.
Postał chwilę i kucnął przy mnie.
- On wszystko przemyśli. Zobaczysz... Nie przejmuj się mną. - powiedział łagodnie.
- Ale kiedy ja sama jeszcze nie wiem... - zawahałam się. - Zostaw mnie, chcę być sama...
Loczek wstał popatrzył na mnie ze współczuciem, wsadził ręce w kieszenie, odwrócił się i odszedł.
Po pół godzinie wróciłam do domu rozmazana. Zakluczyłam drzwi i ruszyłam w stronę schodów.
- Holly, czemu rano wyszłaś bez słowa?! - naskoczył na mnie ojciec wypadając z kuchni.
Wzruszyłam ramionami.
- Przepraszam... - powiedziałam zachrypniętym głosem.
Przypatrzył mi się.
- Córeczko... Co się stało? - powiedział ojciec i przybliżył się do mnie.
- Tato... - mruknęłam, wpadłam w jego ramiona i zaczęłam głośno płakać.
*190*
Obudziłam się po popołudniowej drzemce. Byłam wyczerpana tym wszystkim. Chciałam przestać o nich myśleć, zacząć wszystko od nowa. Oni tylko mnie psuli... Zeszłam na dół, ojciec siedział w salonie i oglądał mecz. Popatrzył na mnie i uśmiechnął się. Ja również się uśmiechnęłam, poszłam do kuchni odgrzać sobie obiad. Wstawiłam zapiekankę ziemniaczaną do mikrofali i usiadłam przy stole. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Holly? - zwrócił się do mnie ojciec, kiwnęłam głową i podbiegłam otworzyć.
- Noo, dziewczyno. Gdzie ty się podziewałaś, hm? - powiedział radośnie Archie i wszedł do domu, a za nim mniej zadowolony Freddie.
- Dzień dobry!!! - krzyknął Archie mojemu ojcu, on się uśmiechnął i pomachał mu ręką.
- Przepraszam, że się nie odzywałam... - powiedziałam cicho.
- Ej, stało się coś? - spytał Archie.
Usłyszałam dźwięk mikrofali, podskoczyłam po talerz i wzięłam jedzenie.
- Mhmh... Chodźmy na górę.
***
Usiadłam na łóżku po turecku i zaczęłam jeść obiad. Freddie usiadł na krześle przy biurku, a Archie po turecku na podłodze. Siedzieliśmy w ciszy, Archie ją przerwał.
- Powiesz wreszcie??
- Co? - spytałam z pełną buzią.
- Z jedzeniem w ustach się nie mówi. - mruknął Freddie.
Popatrzyłam na niego z miną 'Are you fucking kidding me' i zwróciłam się do Archiego.
- Niall ze mną zerwał...
- Zerwał z tobą? Co?! Czemu??? - spytał Archie zaskoczony.
Freddie nagle jakby się obudził i zaczął przysłuchiwać się wszystkiemu.
- No... Harry mu powiedział, że jeszcze coś do mnie czuje... On się upił i ze mną zerwał. - mruknęłam i spuściłam wzrok.
- Co za... - zaczął Archie.
- Tak... Ja już nie chcę się z nimi widywać. - powiedziałam smutno.
- Masz nas! - krzyknął Freddie.
Archie się uśmiechnął.
- Od kiedy ty jesteś moim przyjacielem. - burknęłam.
- Siedzę u ciebie w pokoju. Jest mi ciebie żal. Kim mogę być?
- Jakoś niedawno jeszcze nie byłeś taki przyjazny. - mruknęłam.
- Ludzie się zmieniają. - powiedział i popatrzył na mnie z błyskiem w oku.
- Nie wierzę, że ty się zmieniłeś...
- Zobaczymy... - powiedział podejrzanie.
- Idziemy na lody? - spytał nagle Archie.
Zgodziliśmy się.
- Muszę się przebrać. Wyjdźcie. - powiedziałam stanowczo.
Westchnęli głośno i wyszli z pokoju.
Ubrałam się w to: http://wd6.photoblog.pl/np3/201208/97/131519314.jpg włosy spięłam w koka, pomalowałam się i zeszłam na dół.
- No dobra, możemy iść. - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Gdzie idziecie? - spytał ojciec odrywając się od meczu.
- Na lody. - odpowiedziałam.
- Miłej zabawy, opiekujcie się nią. - powiedział i zaśmiał się.
Chłopcy popatrzyli na mnie i uśmiechnęli się podejrzanie.
- Nie myślcie o niczym, o czym ja nie chcę wiedzieć... - mruknęłam i chwyciłam Archiego za rękaw bluzy.
- Cześć! - rzuciłam na pożegnanie i wyszliśmy.
Szliśmy ulicą, śmialiśmy się, zdołałam nawet zapomnieć o chłopakach. Doszliśmy do lodziarni, byłam zadowolona, że żadna fanka nas nie śledziła, miałam już tego dość. Oni byli normalni. Nawet Freddie się rozkręcił i nie był taki gburowaty, to jeszcze bardziej mnie zdziwiło. Usiadliśmy przy stoliku na zewnątrz i chwyciliśmy kartę z menu.
- Oooh... Truskawkowy puchar... Z czekoladą... - mruczałam zadowolona.
- Opanuj się, nie musimy tego wiedzieć. - zaśmiał się Archie.
Zamówiliśmy lody, siedzieliśmy i jedliśmy.
- Idziemy jutro do Skate Parku, hm? - spytał Archie i wyszczerzył zęby.
- Jaasne... Widzę, że bardzo chcecie mnie zabić. - mruknęłam.
- O tak, twoja ostatnia gleba była piękna. - zaśmiał się Freddie.
Skarciłam go wzrokiem i uderzyłam nogą pod stołem, przestał się śmiać.
Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Wyciągnęłam go i sprawdziłam kto to. Harry.
- Nie odbierzesz? - spytał Archie.
Freddie'mu uśmiech zszedł z twarzy.
- Nie. - powiedziałam i odrzuciłam połączenie.
Siedzieliśmy w lodziarni półtora godziny. Wróciłam do domu, od progu usłyszałam znajomy głos.
- Holly, ktoś do ciebie. - powiedział ojciec i wskazał na loczka.
- Harry? Co ty tu robisz? - spytałam zdenerwowana.
- Muszę z tobą porozmawiać, Holls. - powiedział i zbliżył się do mnie.
- O czym chcesz ze mną rozmawiać? Ja nie chcę rozmawiać z tobą. - burknęłam i ruszyłam w stronę schodów.
Harry złapał mnie za nadgarstek, odwróciłam się i popatrzyłam w jego smutne oczy.
- Proszę. - powiedział.
Westchnęłam, wzięłam go za rękę i pociągnęłam na przed dom.
- No? Jakieś nowości? Niall znowu kogoś sobie przyprowadził? - spytałam z ironią w głosie.
- Nie. Holly... Zerwałem z Amber.
- I? - spytałam i popatrzyłam mu w oczy.
- Chciałem, żebyś to wiedziała... - powiedział i spuścił głowę.
- Super. I co? Mam teraz do ciebie wrócić? Na to liczysz? Daj spokój, mam was dosyć. - burknęłam i ruszyłam w stronę drzwi.
- Czyli że co? To już koniec przyjaźni? - spytał i przełknął ślinę.
Wzruszyłam ramionami.
- Po prostu... Jestem tym wszystkim zmęczona. - powiedziałam, nacisnęłam klamkę od drzwi i weszłam do domu.
Harry stał jeszcze chwilę na alejce ze spuszczoną głową. Kopał nogą piasek, popatrzył na drzwi i odszedł.
*2 dni później*
Chodziłam z Archiem i Freddie'm do Skate Park'u, uczyli mnie jeździć, dalej kiepsko mi szło. Z chłopakami z One Direction nie utrzymywałam kontaktu. Za tydzień miała się rozpocząć szkoła, byłam bardzo ciekawa, co mnie tam zastanie.
* Masz dzisiaj coś do roboty? - zabrzmiał głos Freddie'go w moim iPhonie.
* Nie, ale myślę, że zaraz ty mi coś wymyślisz. Hm? - mruknęłam i zaśmiałam się.
* Potrzebuję jakiegoś niewolnika do pomocy w malowaniu garażu.
* Haha, szukaj dalej.
* Znalazłem, o 14 u mnie. - powiedział szybko i rozłączył się.
Nie zdążyłam odpowiedzieć, wygramoliłam się z łóżka i zeszłam na dół.
- Cześć, tato! Co na śniadanie? - spytałam radośnie wchodząc do kuchni.
- To, co sobie zrobisz. Muszę jechać do szkoły, konferencje przed rozpoczęciem roku, wiesz o co chodzi. Zrób sobie coś, ja już idę. - powiedział, pocałował mnie w czoło i wyszedł.
Pomachałam mu przez okno i wróciłam do robienia śniadania. Przygotowałam sobie naleśniki z Nutellą, zjadłam je i poszłam na górę pograć na gitarze.
*2 godziny później*
Wzięłam prysznic. Ubrałam się tak: http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQ1W8S3bxglvmrBLfSRNU-IM0KAQ8ZhYigaLIEAYS_pRTJCHytg&t=1 , zlokowałam i rozpuściłam włosy, pomalowałam się i wyszłam z domu. Doszłam do domu Freddiego, stał przy garażu odwrócony z pędzlem w ręku. Stanęłam i popatrzyłam jak mu idzie.
- No... Całkiem nieźle, jak na marudę... - powiedziałam głośno i zaśmiałam się.
Odwrócił się.
- Ej, śliczna. Nie jest ci szkoda tej bluzki i spódniczki?
- Jest, ale... Dlaczego? - spytałam gładząc spódniczkę.
- No jak to. Pobrudzisz ją. - powiedział i przybliżył się do mnie z brudnym pędzlem.
- O nie, nie. Nawet o tym nie myśl. Ja tu przyszłam ci towarzyszyć, a nie odwalać za ciebie całą robotę... - powiedziałam i oddaliłam się.
- Nie bądź taka nietykalna. No chodź księżniczko. - powiedział i podał mi mniejszy pędzel.
Niezdecydowana wzięłam go i podeszłam do drzwi garażu (czy jak to się nazywa).
- Mogę tu stworzyć coś swojego? - spytałam po chwili.
- Nie, ten garaż ma służyć facetowi, a nie wróżce. - powiedział i zaśmiał się.
- Haha, śmieszne. - burknęłam i zaczęłam malować.
Szło nam nieźle. Kiedy po dwóch godzinach skończyliśmy, zmęczeni usiedliśmy na krawężniku.
- I co, nie pobrudziłam się. - powiedziałam zadowolona.
- Jesteś tego pewna? - mruknął i maźnął mi nos pędzlem z białą farbą.
Zaczął się śmiać. Zmrużyłam oczy i dziabnęłam go pędzlem po policzkach.
- Nie bądź taka brutalna! - krzyknął i zaśmiał się.
Uśmiechnęłam się i zamyśliłam.
- O czym myślisz? - spytał po chwili.
- Jeszcze niedawno cię nie lubiłam, a teraz...
- A teraz co? - wyszczerzył zęby.
- Oj, idź... Dalej mnie wkurzasz. - szturchnęłam go ramieniem i zaczęłam się śmiać.

***

Dobra...
Nie mam wgl weny. ;<
Ej no, serio...
;<
Mimo wszystko mam nadzieję, że te wypociny się wam spodobają...
Dziękuję za komentarze i aż 13 obserwacji.

+ Wejdźcie na bloga: *http://www.imaginy-o-one-direction-by-kinga.blogspot.com/* [Harrot.]
+ Oblukajcie prawdopodobną stronkę One Direction: *http://www.ask.fm/officialonedirection*
+ Follownijcie mnie na TT: *http://www.twitter.com/1d4e_x*
+ Wejdźcie na bloga: *http://www.mulingargirl.pinger.pl/* Moja koleżanka pisze opowiadanie i potrzebuje motywacji. ^^
+ Zapytajcie mnie na asku: *http://www.ask.fm/AniaCzyzowska*
+ Oblukajcie promocję w Claire's: *http://www.clairesand1D.com/*

To tyle, kocham was! <3
<3.
  • awatar † Nikki †: Genialnie piszesz ;D cóż to za zmiana u Freddiego?? Szkoda mi Harrego , stara się jak może . Ciekawe co z Niallem ? Dobra rozdział świetny ;) Czekam na kolejny <3 . Wbij czasem ;)
  • awatar Gość: Nie myślałam , że Freddie się tak zmieni . : o Ale teraz jest fajniejszy . ^^ Biedny Hazza .. tak się stara .. : o Ciekawe co będzie dalej .. :p I ciekawe co spowodowało taką przemianę Freddie'go . :pp + Dziękuję , że polecasz mojego bloga . :* To bardzo miłe . :):)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witaaaam! ;3
Elo elo Directioners.
Więc mam dla was niusy...
Byłam dzisiaj w Claire's.
Oczywiście po coś z One Direction, jakże by inaczej. xd
Miałam kupić gumowe bransoletki, ale ich nie było. :c
W końcu kupiłam przybory do szkoły, znaczy ołówek, gumkę, temperówkę, linijkę i notesik. xx
A z tyłu jeszcze była zakładka z Lou do wycięcia.
Hehehehehehe. xx
AHA!
I chyba wiecie, że jest promocja w Claire's...
Znaczy są takie kupony z kodem.
Wpisujesz ten kod na stronie: www.clairesand1D.com
(ten kod to claires1D . chyba wszędzie jest taki sam. -.-' ja mam 6 kuponów i się zacieszałam a tu gówno. -.-)
Można wygrać spotkanie z chłopakami w Wielkiej Brytanii, produkty z ich podpisami i *bilety na koncerty* !
Na *koncerty*, żeby jeszcze było, że na koncert, ale koncerty?
Także tego, chciałabym chociaż te produkty wygrać... :c

+ to jest reklama bloga *Harrot.* ;D
Dlatego, że czyta moje opowiadanie i komentuje, postanowiłam go zareklamować.
Blog z imaginami o naszych mężach. <3
*http://www.imaginy-o-one-direction-by-kinga.blogspot.com/*


Dobra...
Jest jeszcze sprawa rzekomego *konta One Direction na Ask.fm*.
Nwm, czy to naprawdę ich strona...
Ale mimo wszystko zadaję pytania. xD
I bym się jarała, gdyby ktokolwiek na nie odpowiedział. xd
oto link: http://ask.fm/officialonedirection
Spróbujcie, może ktoś wam odpisze. ^.^
Serio, nie mam pojęcia, czy to ich prawdziwe konto...

+ Jeżeli chcecie, możecie zadawać mi pytania na moim asku: http://www.ask.fm/AniaCzyzowska odpowiem na stówę, bo i tak nie mam w ogóle innych pytań.

+ Jeżeli również chcecie zaobserwujcie mnie na TT:
http://www.twitter.com/1d4e_x
Każdemu dam follow back, jeżeli mi napiszecie. ;D


Ok, to na tyle. Na dole macie zdjęcia tych kuponów, żeby nie było, że was kłamię. xdd
+ Taki tam mój 'ołtarzyk' z 1D.. i zawieszka na komórkę, którą sama zrobiłam... xD




Nie mam na górze głowy Zayn'a, bo chciałam ją przykleić taśmą, ale krzywo przykleiłam i zaczęłam go przypłaszczać, ale tak go zepsułam i spociłam jego twarz, że masakra. xD Wkurzyłam się i urwałam. xd


Idę myśleć nad rozdziałem.
<3.
 

 
Ten wypad do Nando's nie był za bardzo udany. Siedziałam przymulona po tym co powiedział Harry i dziabałam widelcem jedzenie na talerzu. Loczek też nie wyglądał najlepiej, żaden z chłopaków nie wiedział o co chodzi. Niby starali się zachowywać jak zwykle, ale mnie już męczyła ta atmosfera.
- Pójdę już, nie czuję się najlepiej. - powiedziałam i wstałam od stolika.
- Odprowadzić cię? - spytał Nialler i złapał mnie za rękę.
- Nie. Proszę, tu pieniądze za kolację. - powiedziałam i położyłam 20 funtów na obrus.
- Holly, daj spokój, zapłacę. Jesteś pewna, że nie chcesz, bym cię odprowadził? - spytał Niall.
Kiwnęłam głową na 'nie'.
- Dziękuję za miły wieczór, cześć. - powiedziałam i odprowadzona wzrokami chłopaków wyszłam.
*Harry*
- Coś jej się stało? - spytał Liam.
- Może się zatruła.. Niall, może i ty potrafisz tu jeść, ale nie ona. - zaśmiał się Lou.
- Myślę, że to coś innego... - powiedział Niall i spuścił głowę.
Siedziałem i nie odzywałem się. Przecież wiedziałem, dlaczego nie chciała już z nami dłużej siedzieć. Ze mną.
- Harry. Może tobie coś powiedziała? - spytał Niall po chwili. - Ty też jesteś jakiś milczący.
- Nie... - zaprzeczyłem.
- Coś zawaliliśmy. Nie ma sensu tu dłużej siedzieć. - powiedział Zayn i wstał od stolika.
Zgodziliśmy się z nim, zrobiliśmy to samo, zostawiliśmy pieniądze pod talerzem i wyszliśmy.
Niall wyglądał na zatroskanego, ale przecież nie potrafiłbym mu powiedzieć, co tak naprawdę czuję do jego dziewczyny. Zwłaszcza, że ona nawet nie chciała mnie znać. Udawała, że jest OK. Ale wiedziałem, że tak nie jest. Spieprzyłem wszystko, gdybym miał szansę, cofnąć czas, na pewno bym to zrobił.
*Holly*
Wróciłam do domu, ojciec już był, siedział na kanapie i oglądał jakiś durny mecz. Nigdy nie lubiłam football'u.
- Holly, gdzie byłaś? - spytał, gdy usłyszał jak zamykam drzwi.
- W Nando's.
- Gdzie?
- Nando's.
Popatrzył na mnie pytająco.
- Z chłopakami. Zaprosili mnie. - powiedziałam i usiadłam obok niego.
- Nie uważasz, że za dużo czasu spędzasz z chłopakami? Nie mówię tylko o Harry'm, Niall'u i reszcie. Może powinnaś sobie znaleźć jakąś przyjaciółkę? No wiesz, te babskie sprawy...
- Tato, to nie jest takie proste. A mi pasuje ich towarzystwo.
- Wszystko jest proste, tylko trzeba się postarać. A Amber? - dodał po chwili.
- Przestań, coś kiepsko ci idzie dobieranie mi przyjaciół. - mruknęłam.
- Wydaje się być sympatyczną dziewczyną. - dalej ciągnął swoje.
- Nie wiesz, o czym mówisz. - burknęłam i wstałam. - Idę spać. Dobranoc.
- Dobranoc.
Poczłapałam na górę, wzięłam prysznic i położyłam się spać.
*następny dzień*
Zeszłam w piżamie do kuchni. Była godzina 10.
- Dzień dobry, lepiej się czujesz? - powiedział ojciec, gdy mnie zauważył.
- Cześć, czemu miałabym się źle czuć? - spytałam siadając przy stole.
- Wczoraj byłaś jakaś niemrawa. Grzankę?
- Nie niemrawa, tylko śpiąca. Poproszę.
Podał mi grzankę, posmarowałam ją dżemem i zjadłam. W sumie zjadłam jeszcze takich pięć, ale kto by liczył.
Siedzieliśmy w milczeniu, w końcu wstałam od stołu i zasunęłam krzesło. Odniosłam talerz do zlewu.
- Co dzisiaj masz zamiar robić? - spytał ojciec.
- Nie wiem. A co?
- Abby ma przyjść. - powiedział czekając co odpowiem.
- Mhm. - mruknęłam. - Idę na górę.
Ojciec kiwnął głową.
Dobra, tak. Przez cały czas nie mogłam się skupić na niczym innym, tylko na tym, co powiedział Harry. To nie dawało mi spokoju. Sama już nie wiedziałam, kogo tak naprawdę kochałam. Niall był przy mnie zawsze... Ale to Harry jako pierwszy skradł moje serce. Ale wszystko zepsuł. Nie wiedziałam, czy będę potrafiła mu drugi raz zaufać.
Poszłam się umyć, ubrałam się w to: http://i.pinger.pl/pgr311/ace7da640028983f5003bad8/styl%25C3%25B3wa%25202.jpeg , włosy zlokowałam i rozpuściłam. Usiadłam na łóżku, wzięłam gitarę i zaczęłam grać. Chciałam się chociaż na chwilę odizolować od myśli o chłopakach. A tylko gitara dawała mi taką możliwość. Po pół godzinie grania usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
- Proszę. - powiedziałam i odstawiłam gitarę.
Zza drzwi wychyliła się Abby.
- Cześć Holls. Mogę?
Pokiwałam głową.
Weszła głębiej i usiadła po turecku naprzeciwko mnie na łóżku.
- Co jest? - spytała po chwili.
- Ale co?
- Holly, o co chodzi? Tato mówi, że się dziwnie zachowujesz.
- Wcale nie. - burknęłam i spuściłam głowę.
- Przecież widzę. No? - spytała łagodnie.
- Nic.
- Holly, błagam cię! Jestem twoją siostrą, zawsze się sobie zwierzałyśmy.
Nic nie odpowiedziałam, Abby wstała zrezygnowana i zaczęła krążyć po pokoju.
- A jeżeli... - zaczęłam. - Jeżeli byś coś czuła do dwóch chłopaków... Ale sama nie wiedziałabyś, co to jest dokładnie... To co byś zrobiła?
Abby stanęła i po chwili usiadła koło mnie.
- Ojej... Nie wiem. Holly, kto to taki? - spytała i popatrzyła mi prosto w oczy.
- Czy to ważne.
Głęboko westchnęła.
- Myślę... Że powinnaś posłuchać swojego serca. Zajrzyj głębiej w siebie, pomyśl, co tak naprawdę do nich czujesz. I jeżeli nie chcesz żadnego z nich zranić... Może po prostu powinnaś mu to powiedzieć. - powiedziała po chwili i uśmiechnęła się.
Popatrzyłam się na nią i również się uśmiechnęłam. Przytuliłyśmy się.
- Jesteś spoko siostra. - wyszeptałam jej do ucha.
*170*
Siedziałam sama na dole, Abbs już nie było, porwała tatę, żeby jej w czymś pomógł. Oczywiście w nowym mieszkaniu. Przeskakiwałam kanały i usłyszałam walenie do drzwi. Zdziwiona i trochę wystraszona podbiegłam do nich i otworzyłam.
- Niall? Co ty... - powiedziałam, gdy zauważyłam Niall'a totalnie zalanego przed moimi drzwiami.
- Holly... - powiedział i wpadł mi w ramiona.
Wystraszona wciągnęłam go do środka i posadziłam na kanapie. Podałam mu wody i usiadłam obok. Śmierdział alkoholem.
- Niall, co się stało?! - spytałam.
On zaczął brzęczeć coś pod nosem, nie mogłam go zrozumieć. Rozkazałam mu się położyć, przykryłam go kocem. Chwilę później już chrapał.
Minęła godzina. Siedziałam w kuchni przy stole. Niall przyczłapał do mnie i usiadł obok. Chyba już trochę wytrzeźwiał.
- Powiesz mi o co chodzi? - spytałam i podsunęłam mu butelkę wody.
- Daj spokój... Ja już wiem... - wymamrotał.
- Co wiesz? - spytałam.
Modliłam się, żeby to nie było to, o czym myślałam.
- Nie udawaj. On wciąż na ciebie leci! I ty to wiedziałaś! Co za śmieć... Nie jest już moim przyjacielem... Nie chcę go znać. - wykrzyczał.
- Ale Niall! Boże, błagam cię. Jak już to jest... wszystko moja wina. Powinnam ci wczoraj powiedzieć. Nie złość się na niego. Jesteście przyjaciółmi. - powiedziałam ze łzami w oczach.
- On jest zerem. A ty... Chyba to nie ma sensu Holly. - powiedział i wstał od stołu.
- Czyli co? Chcesz powiedzieć, że to koniec? - spytałam czując jak po policzkach płyną mi łzy.
- Przepraszam. - powiedział i wyszedł trzaskając drzwiami.
Chwilę siedziałam tam sama nie wiedząc co robić i co myśleć. Nie miałam pojęcia, co się stało. Zakryłam twarz dłońmi i zaczęłam płakać.
Wiedziałam, że powinnam była mu o tym powiedzieć. Ale z drugiej strony on też za ostro na to zareagował. Przecież tak naprawdę nic się nie wydarzyło.
*następny dzień*
Obudził mnie telefon. Sięgnęłam po niego i odebrałam.
* Tak? - spytałam zaspanym i zachrypniętym od płaczu głosem.
* Jest u ciebie Niall? - spytał szybko Zayn.
* Nie. A czemu?
Usiadłam na łóżku.
* Od wczoraj nie wrócił do domu. Po kłótni z Harry'm wyszedł i do tej pory nie wrócił. Martwimy się, nie wiemy co robić. Dzwonię do ciebie, bo przecież jesteś jego dziewczyną i może jest u ciebie.
Wystraszyłam się i szybko zerwałam się z łóżka na równe nogi.
* Nie ma go tu. Już nie jestem jego dziewczyną... - powiedziałam ciszej.
* Holly. Idziemy go szukać.
* Za godzinę u was będę.
* OK, hej. - powiedział i rozłączył się.
Szybko wzięłam prysznic, ubrałam się w to: http://oi50.tinypic.com/30d9lvl.jpg włosy zlokowałam i rozpuściłam. Pomalowałam się, chwilę potem już byłam w drodze do chłopaków.
Zapukałam do drzwi, otworzył mi Liam.
- Holly... Kompletnie nie wiemy, co robić. - powiedział i wpuścił mnie do środka.
Harry stał przy ścianie ze spuszczoną głową. Był strasznie smutny. Najchętniej bym go przytuliła... Ale to on powiedział o wszystkim Niall'owi. I to przez niego zerwaliśmy... I nie mogliśmy go znaleźć.
- Idziemy. - powiedział stanowczo Lou.
Szukaliśmy Nialler'a dobre 3 godziny. Chodziliśmy wszędzie. I nigdzie go nie było. Zrezygnowani i załamani wróciliśmy do domu chłopaków. Weszliśmy do środka i na sofie zobaczyliśmy blondyna z jakąś lalunią.
- Niall! Debilu! Gdzie ty byłeś?! - krzyknął Liam i podbiegł do irlandczyka.
- Kto to jest? - spytał Zayn wskazując na laskę siedzącą obok Niall'a.
Była to jakaś brunetka. Taka typowa dziunia... Łzy napływały mi do oczu.
- Moja NOWA dziewczyna. - powiedział Niall.
Dalej nie wytrzeźwiał. Chyba upił się jeszcze bardziej.
Gdy powiedział NOWA dziewczyna... Pękło mi serce, nie mogłam tego wytrzymać... Zerknęłam na nich jeszcze raz. Zerwałam się z miejsca i wybiegłam trzaskając drzwiami.
*Harry*
Widziałem, jak Holls to zabolało. Wybiegła, a on cieszył się z nowej zdobyczy. Żałosne... Może i był pijany. Ale nie powinien był tak robić.
- Jak to 'nowa dziewczyna'? A Holly?! - spytał Louis.
- Jaka Holly? - spytał retorycznie Niall i zaśmiał się.
- Jesteś takim kretynem. Nie widzisz, że ona cię kochała?! - wykrzyczałem.
- A ty wiesz o tym najlepiej. Prawda? Hazzuś niczemu nie był winny. No, powiedz. - wymamrotał.
- Dobra, co z tego, że ja nadal ją kocham? Ona nic do mnie nie czuła. Ty dawałeś jej szczęście. A teraz to spieprzyłeś. - warknąłem i wyszedłem.

***

Oko, jest. ;>
Nie wiem czy się spodoba...
I nie miejcie żalu do Niallerka. Był pijany. xd
Starałam się, żeby ten rozdział był długi. xD
Komentujcie, proszę. ;*
<3.
  • awatar Gość: Wiedziałam , że Hazza zniszczy związek Niall'a i Holly ... :c Ale ja jestem jakaś dziwna ... Jeszcze niedawno w tym opowiadaniu lubiłam Niall'a , a Harry'ego nie lubiłam , a teraz jest odwrotnie . xD Jestem bardzo dziwna . xDxD Ostatnie słowa Hazzy tak mnie ... wzruszyły ? Tak , to chyba trafne określenie .. Wzruszyło mnie to , że Harry chciał , żeby Holls była z Niall'em ... Że nie chciał zniszczyć ich związku . Hazza . *_* Dobra , to tyle . xDxD + Założyłam bloga z imaginami . Zajrzysz ? http://imaginy-o-one-direction-by-kinga.blogspot.com/ byłabym wdzięczna gdybyś skomentowała . :) Ustawiłam opcję , że Anonimowi też mogą dodawać komy więc nawet jeśli nie masz konta to możesz dodać komentarz . :)
  • awatar † Nikki †: o boże... ten rozdział jest genialny. Biedna Holly , szkoda mi jej , Niall zachował się podle , przecież to nie jej wina że Harry ją nadal kocha . ciekawe z kim Holly w końcu będzie ? No dobra rozdział świetny , czekam na następny rozdział i życzę weny <3
  • awatar Magdaa.xd: o bożż ;o ten rozdział mnie totalnie zaskoczył .. Myślałam, że Niall przyjmie to trochę inaczej .. ale wiemy co alkohol robi z ludźmi ;p Mam nadzieję, że Holly i Niall sobie wybaczą i będą dalej razem ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›